pożyczki
Wesprzyj nas!

Fundacja JOKOT
ul. Klaudyny 38 m. 75
01-684 Warszawa
PL 60102010260000140201820927
SWIFT: BPKOPLPW

center

 

 

Banner 150x80px

 

 

Wypełnij PIT przez internet i przekaż 1% podatku

Dane Fundacji
Fundacja JOKOT
ul. Klaudyny 38 m. 75
01-684 Warszawa 

 

NIP: 1182056566
REGON: 142786105
KRS: 0000376604

GARRA skrzywdzona przez człowieka prosi o wsparcie!

Kolejne kocie dziecko po przejściach potrzebuje pomocy.

7 stycznia wieczorem:
"Zaczęło się dość niewinnie. Zgłoszenie: kociak, 5 tygodni, z katarem. No dobra, niech przyjeżdża.

Na pierwszy rzut oka - nie wygląda to źle. Mała, zdecydowanie bardzo brudna, oczy mocno załzawione i trochę zaropiałe, na nosie ranka. Spoko. Na wydruku z lecznicy do której zawiozła ją SM widzę, że dostała słaby antybiotyk, przeciwzapalne, odrobinę płynu. Nic specjalnego nie stwierdzili. No to super. Niech się ogrzeje, naje, na razie nie będę jej specjalnie dręczyć.

Wsadziłam zwierzaka do klatki, polizała babypate, pokręciłam się trochę po domu - i bierzemy się za zdjęcia, żeby zdążyć zanim się umyje ;) chciałam mieć dokumentację brudaska ;)


Obrazek

I przy okazji stwierdziłam, że coś mi się nie podoba z opuszkami na łapkach. Jakieś takie lepkie, żwirek się od razu przykleił, podkrwawiają. No to pod kran, żeby porządnie obejrzeć co i jak. Myję, myję, myję, kot miauczy i się wyrywa, ewidentnie ta czynność sprawia jej ból. Oglądam opuszki, widzę, że na większości z nich - są odmrożenia. No to telefon do naszych wetów, co robić. Kazali porządnie umyć, odkazić, posmarować maścią i zawinąć by kot nie miał do tego dostępu.

 

Obrazek

No to myję dalej, żeby te brudne coś zmyć. W międzyczasie rozmawiam z Hanią, skarżąc się, że mam zawinąć kotu łapki. Obie czynności trwają i nagle dociera do mnie, że coś się nie zgadza. Wykonuję okropną dla kota czynność, on miauczy i się wyrywa, a ja... nie mam na rękach ani jednego drapnięcia! Chwila konsternacji, oglądam uważnie trzymaną w garści łapę, potem 3 kolejne i nagle zaczynam rozumieć. Ona nie ma ani jednego pazura!


Nie wiem czy ktoś je wyrwał/obciął, czy też np. przymarzły jej łapy i wyrwała je, urywając sobie pazury. Wolę chyba wierzyć w to drugie, choć wydaje mi się, że w tym drugim przypadku albo nie straciłaby wszystkich pazurów, albo miałaby więcej widocznych uszkodzeń. Może jutro chirurg odpowie na to pytanie, a może pozostanie ono bez odpowiedzi. Na razie jestem po prostu przerażona, nie wiem jakie będą rokowania. Nie wiem na przykład, na ile groźne okażą się być bakterie siedzące w tych ranach. Na trzeźwo trudno je idealnie oczyścić, a na narkozę to to się na razie nie nadaje :(

Tak czy inaczej - zawinęłam jej wszystkie łapy zgodnie z instrukcją. Rano jesteśmy umówione z chirurgiem.


Obrazek Obrazek

Nie umiem i nie chcę wyobrażać sobie tego bólu."

8 stycznia rano:
"Jesteśmy po konsultacji. Niewątpliwie ktoś jej to zrobił. Są obcięte, cytuję, "nawet dość wprawnie". Wszystkie, te górne na przednich łapkach też. Ktoś wziął nożyczki czy podobne narzędzie i wykonał 18 dość starannych cięć. Jeśli ogólnie kot da radę - to same łapki powinny się zagoić. Ale czeka na długie leczenie, musi mieć cały czas opatrunki, do tego często zmieniane."


Podsumowując:
To 5-tygodniowe kocie dziecko chore na koci katar ma przeżyło ogromny ból. Małą czeka czeka kilka tygodni leczenia: podawania antybiotyków, smarowania ran maścią i zmian opatrunków, najlepiej dwa razy dziennie.
W związku ze stanem zdrowia malutka potrzebuje jedzenia jak najlepszej jakości, żeby wspomóc osłabiony organizm.
Czekają ją też standardowe zabiegi medyczne: odrobaczenie, seria szczepień, a w dalszej kolejności badania na nosicielstwo kocich wirusów (FIV, FelV).

 

Potrzebuje Waszego wsparcia!

 

Jeśli ktoś chce wspomóc Garrę - prosimy o dobre jedzenie dla maluszka, musi mieć bardzo drobne chrupki (np. royal canin babycat czy applaws kitten) i mokre np. saszetki RC kitten, tacki animonda vom feinstein kitten czy puszki schmusy nature (karmę można wysyłać na adres Fundacji podany poniżej). 


Można oczywiście po prostu wpłacić jakąś kwotę na jej leczenie:


Fundacja JOKOT
ul. Klaudyny 38 m. 75
01-684 Warszawa
PL 60102010260000140201820927
SWIFT: BPKOPLPW


dopisek: na leczenie GARRY


UWAGA! Informacja dla wszystkich, którzy chcieliby dostarczyć jakieś drobiazgi osobiście na adres Fundacji: popsuł się domofon. Trzeba więc dodzwonić się do Hani: adres: Fundacja JOKOT, Klaudyny 38m 75, 01-684 Warszawa, tel. dla kuriera: 602 462 501


Przede wszystkim - prosimy o kciuki, by ten maluszek nie poddał się w walce.


Ruszyła zbiórka na siepomaga: https://www.siepomaga.pl/garra [zbiórka zakończona - dziękujemy!].


Są też możliwe wpłaty za pośrednictwem PAYPALa: link

 
Dodaj link do:
www.facebook.com